Kilka słów o historii szpitalnictwa w
Inowrocławiu....
Pierwszy był przytułek
"Wuj Władek bał się śmierci, bo nie lubił zasadniczych zmian w swoim życiu". Na to cenne przesłanie natrafiłem w małej książeczki Kazimierza Brandysa. Nie ukrywam, że wywarło na mnie odpowiednie wrażenie, bo przeczytałem je w kilka godzin po tym, jak przydzielono mnie do łóżka na czwartym piętrze szpitala powiatowego.
Atmosfera szpitalna (olaboga!) sprawia, iż nawet krótki tam pobyt częstokroć przynosi zbawienne skutki. Ze mną było podobnie. Już pierwszego dnia poczułem się w nadzwyczajny sposób uzdrowiony i mogłem - niczym Józef Szwejk - ruszać na front z pierwszym batalionem marszowym. Inna sprawa, że mnie przeszło samo z siebie (można powiedzieć - na sam widok), a wobec Szwejka musiano zastosować zwyczajowe pięć stopni mąk szpitalnych lecznictwa wojskowego, poczynając od lewatywy i płukania żołądka, a kończąc na zawijaniu w zmoczone zimną wodą prześcieradła... Ale dość tych osobistych wynurzeń. Skoro jednak o szpitalu mowa, to jest okazja, by napisać nieco więcej o jego historii...
Kawalerowie gwiazdowi
Dzieje szpitalnictwa w Inowrocławiu sięgają XIII w. Wtedy to Kazimierz Konradowic (przed rokiem 1268 r.) sprowadził kawalerów gwiazdowych reguły Św. Augustyna. Książę ofiarował im ziemię (za Bramą Toruńską, w okolicy dzisiejszego boiska dzisiejszego Liceum Kasprowicza), na której stanął dom zakonny i kościół p.w. Św. Ducha. W przykościelnym szpitalu opiekę znaleźli miejscowi chorzy i ubodzy. Gdy w 1592 r. zakon kawalerów gwiazdowych rozwiązano, zadania te przejęło kolegium wikariuszy katedry włocławskiej, a jeszcze później - już z nastaniem zaboru pruskiego - szpital znalazł się pod zarząd landratury.
Przytułków kilka
Inny szpitalik - wzmiankowany już w 1573 r. - znajdował się na przedmieściu Batkówko przy kościele p.w. Św. Krzyża (dzisiejsze okolice skrzyżowania ul. Świętokrzyskiej i alei Niepodległości). I cóż ponadto? Gdy w Inowrocławiu stanął garnizon, na terenie dawnego zamku starościńskiego wybudowano lazaret. Swój dom leczniczy miała też gmina żydowska. Wszystkie te obiekty (poza lazaretem) bardziej przypominały jednak przytułki niż szpitale w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Tymczasem znaczny wzrost liczby mieszkańców miasta powodował, iż coraz pilniejsza stawała się potrzeba zbudowania prawdziwego szpitala.
Nim stanął szpital
Po raz pierwszy landratura rozważała tę możliwość jeszcze w 1826 r. Ostatecznie jednak dopiero w... 1852 r. zdecydowano, by na potrzeby powiatowego zakładu leczniczego ... wydzierżawić pomieszczenia szpitala Św. Ducha. Umowa obowiązywała od 1 stycznia 1853 r. i za roczną dzierżawą w wysokości 60 talarów przejęto cztery izby lecznicze z 12 łóżkami, kuchnię, łaźnię i inne pomieszczenia gospodarcze. Lekarzem powiatowym - za wynagrodzeniem 30 talarów rocznie - został doktor Wilczewski, a chirurgiem - opłacanym 20 talarami - mianowano doktora Nauke. Nie były to jednak kwoty satysfakcjonujące medyków, bo już w 1855 r. wynegocjowali oni podwyżki uposażeń do 50 i 30 talarów. W 1868 r. Wilczewskiego zastąpił doktor Wossido, a chirurga Nauke wcześniej - bo jeszcze w 1860 r. - doktor Wolff, po nim zadania te przejął medyk Ernesti.
I cholera, i tyfus...
Nader prymitywne urządzenia lecznicze i kiepskie warunki higieniczne sprawiły, że od konieczności zbudowania szpitala nie zdołano uciec. Landratura ostatecznie podjęła ten wysiłek w 1867 r. Wykupiono parcele przy Marienstrasse i po dwóch latach stanął tam pierwszy budynek (z 32 łóżkami) szpitala powiatowego. Było to wielce kosztowne przedsięwzięcie, bo koszty budowy wyceniono na ponad 14,5 tys. talarów. Szpital naszym przodkom przydał się jednak nadzwyczajnie, bo już w 1873 r. miasto nawiedziła epidemia cholery, a potem w latach 1878 i 1888 falami powracała epidemia tyfusu. I tym mało optymistycznym akcentem wypada zakończyć. Za tydzień - dalsze dzieje szpitala.
Piotr Strachanowski
Szpital w budowie
W 1870 r. pobudowano pierwszy budynek szpitala powiatowego w Inowrocławiu. Mogło w nim leżeć 32 chorych. Dla rozwijającego się dynamicznie miasta jego możliwości lecznicze były jednak zbyt skromne. Etapami dobudowywano więc kolejne fragmenty szpitalnej zabudowy...
Zapobiegliwa landratura
Jeszcze w 1892 r. zapobiegliwa landratura zakupiła kilka działek budowlanych w sąsiedztwie szpitala. W kolejnych latach zbudowano tam pawilon izolacyjny, a w 1903 r. kolejny - jak zapisano w archiwalnej dokumentacji - przenośny pawilon Doraz inne baraki do celów gospodarczych i obsługi. W 1909 r. rozpoczęto zasadniczą rozbudowę głównego gmachu i postawiono jego południowe skrzydło. Jednocześnie nie szczędzono marek na wzbogacenie szpitalnego wyposażenia, m.in. w 1911 r. zakupiono aparaturę do gabinetu rentgenowskiego.
"Podupadł na zdrowiu"...
Miejsce tu na mały remanent, bo się pogubię w tych inwestycyjnych niuansach. Ze sprawozdania z 1908 r. wynotowałem, że szpital miał 120 łóżek (i dodatkowo 32 w pawilonach). Dysponowano: "pokojem operacyjnym, 2 pokojami opatrunkowymi, pokojem do podawania narkozy, 39 pokojami dla chorych i 3 celami dla umysłowo chorych". Po 1908 r. nie podejmowano już nowych inwestycji, a gdy wybuchła I wojny światowej zabrakło też pieniędzy na prace remontowe. Skutek był taki, że szpital "podupadł na zdrowiu". W notatkach archiwalnych z późniejszych lat dr Józef Pawlak (naczelny lekarz szpitala w okresie międzywojennym i wybitny działacz społeczny) z dużym talentem malowniczo napisał wręcz, że "szpital popadł w ruinę, ściany pokoi pokryły się brudem, piece stały w stanie nie do użycia, łazienki zniszczone, ustępy - w założeniu prymitywne - zapadały się, łóżka częściowo zniszczone, brakło dostatecznej bielizny, a w dodatku robactwo dopełniło obraz zniszczenia"...
Pokoje "klasowe"
Nowy etap w historii inowrocławskiego szpitala nastał wraz z odzyskaniem niepodległości w 1919 r. Minęło jednak kilka lat nim zebrano siły, by opisany powyżej stan naprawić. Staraniem dra Pawlaka i ówczesnego starosty Bronisława Dietla na remont, modernizację i rozbudowę szpitala Wydział Powiatowy przeznaczył w latach 1925-1926 przeszło pół mln zł. Nieoceniony dr Pawlak pisał, że "do prac przystąpiono rączo". I tak: do dobudowanego skrzydła południowego wstawiono 48 łóżek (urządzono tam również 12 pokoi tzw. klasowych), postawiono kostnicę i prosektorium. Pojawił się ogród dla chorych oraz ogród owocowy i warzywny, a także chlewnia dla potrzeb kuchni szpitalnej. Wymalowano pomieszczenia i wszędzie położono linoleum, założono centralne ogrzewanie i na miejsce oświetlenia gazowego instalację elektryczną itd. Unowocześniono wyposażenie medyczne, skompletowano urządzenia sali operacyjnej, zakupiono instrumenty lekarskie, otwarto pracownię analityczną i dział fizykoterapii.
Z operacjami nie przesadzano
I może na koniec jeszcze kilka liczb... W 1929 r. szpital prowadził 9 oddziałów: wewnętrzny (dr Pawlak), chirurgiczny (dr Błażek), położniczo-ginekologiczny (dr Zborowski), oczny (dr Kaczkowski), skórny (dr Znaniecki), chorób gardła, nosa i ucha (dr Sawicz), zakaźny (dr Pawlak), gruźliczy (dr Pawlak) i dziecięcy (wspólny). Ponadto zatrudnionych było w szpitalu - poza wymienionymi lekarzami specjalistami - dwóch stałych asystentów i dwóch praktykantów. Ta armia medyków dawała odpór chorym nie tylko z miasta i powiatu inowrocławskiego, ale leczono też pacjentów ze Strzelna, Mogilna, Żnina, Szubina czy Nieszawy. W 1929 r. trafiło do szpitala w sumie 2228 chorych (w 1922 r. było ich tylko 978). Z operacjami zbytnio nie przesadzano. Dr Pawlak zanotował, że we wspomnianym roku wykonano 772 operacji chirurgicznych i 263 ginekologicznych. W przyszłym tygodniu - więcej o doktorach...
Piotr Strachanowski
Szpital z aspiracjami
Lekarze pracujący w międzywojniu w szpitalu powiatowym w Inowrocławiu mieli duże aspiracje, by uczynić z niego lecznicę znacznie wykraczającą poza ramy prowincjonalnego ośrodka medycznego. I przyznać trzeba, że czynili to ze znaczną skutecznością...
Piękne lata 30.
Pod koniec lat 30. szpital w Inowrocław był już nowoczesną placówką leczniczą. Gabinety i centralną salę operacyjną dostatnio wyposażono w sprzęt medyczny. Wszystkie budynki miały oświetlenie elektryczne i centralne ogrzewanie, kanalizację i bieżącą wodę (także ciepłą!). W salach chorych zamontowano nawet - to już była czysta ekstrawagancja - sygnalizację świetlną. Dziś to oczywiście żadne udogodnienia, ale na ówczesne czasy!
Tylko w Inowrocławiu
Inowrocław to również ewenement w przedwojennym polskim lecznictwie uzdrowiskowym. Dość powiedzieć, że było to jedyne uzdrowisko mające na miejscu nowoczesny szpital zapewniający - jak pisano w prospekcie reklamowym z tamtym lat - znakomitą opiekę lekarską we wszystkich zachorzeniach, jakie się kuracjuszowi niespodziewanie mogą wydarzyć. Kuracjusz nie jest zatem narażony na długi mniej lub więcej uciążliwy transport do oddalonych miejscowości, bowiem ma na miejscu całkowitą opiekę lekarską zapewnioną w sposób wzorowy. Proszę, jaki skromny i wdzięczny marketing!
Zjazdy naukowe
Znakomicie rozwijała się również współpraca naukowa środowisk medycznych: lekarzy uzdrowiskowych i szpitalnych. Ci pierwsi wydawali nawet periodyk o aspiracjach naukowych pn. "Wiadomości Zdrojowe", redagowany w latach 1929-1939 przez dra Stanisława Sroczyńskiego. Za sprawą inowrocławian doprowadzono do organizacji w naszym mieście - pod zaszczytnym protektoratem prezydenta RP Ignacego Mościckiego - dwóch ogólnokrajowych zjazdów naukowych: "I Polskiego Zjazdu w Sprawie Badania i Zwalczania Reumatyzmu" (wrzesień 1930 r.) oraz "VII Powszechnego Zjazdu Higienistów Polskich" (wrzesień 1929 r.). To były znaczące wydarzenia w skali kraju! Inowrocławianie zamieszczali również liczne artykuły w pismach fachowych, m.in. w "Nowinach Lekarskich", często bywali zapraszali na zjazdy naukowe i proszeni o wygłaszanie prelekcji.
I miejski, i powiatowy...
I tak - w bólu i trudzie - dobrnęliśmy do czasów nam najbliższych. Po II wojnie światowej dwukrotnie następowała zmiana formy organizacyjnej szpitala. W marcu 1951 r. stał się on szpitalem miejskim, a od stycznia 1999 r. ponownie szpitalem powiatowym. W międzyczasie kontynuowano jego rozbudowę. W latach 1948-1951 postawiono budynek dla oddziałów ginekologiczno-położniczego i dziecięcego, w 1974 r. dobudowano jeszcze obiekt dla oddziału internistycznego, neurologii i laboratorium analitycznego. Dziś w budynkach poszpitalnych są mieszkania komunalne, a tam, gdzie na świat przychodzili młodzi inowrocławianie rezyduje teraz Urząd Skarbowy.
Pora na nowy szpital
O potrzebie wzniesienia nowego szpitala mówiono już w latach 60. tamtego wieku Długo jednak trwało nim w 1972 r. odpowiednie władze wydały zgodę na opracowanie kosztorysów budowy, a cztery kolejne lata - nim przystąpiono do kopania fundamentów dla tej olbrzymiej inwestycji. O historii budowy można napisać epopeję. Sprytnie zatem jedynie wspomnę, że szpital ostatecznie uruchomiono na 800. urodziny Inowrocławia w 1985 r. Wstęgę przecinał sam towarzysz Kazimierz Barcikowski, a pacjenci śmigali wtedy w karetkach z NMP na Poznańską i z powrotem, znane to powszechnie i piękne dzieje...
Piotr Strachanowski
|